Byłam w swoim pokoju, czytałam książkę. Do niego wpadła mama mówiąc, że wyjeżdżamy na s
Saharę. XP Poszłyśmy na przystanek autobusowy (mamy samochód, ale w tym filmie... [Lol, co ja piszę? -.-] śnie ta wiadomość nie została zatwierdzona przez mój mózg ;P). Autobus nie przyjeżdżał, a było 30 min. po czasie. Zaczęłyśmy łapać stopa. Podjechało po nas 20-ileś samochodów. My wsiadłyśmy do jednego z nich, a inni ludzie, którzy czekali na autobus do reszty. Te samochody nagle przekształciły się w jeden wielki autobus. Busik dowiózł nas na pustynię... Jechałyśmy na wielbłądach. Ja ze swojego spadłam. Leżałam na ulicy. Jakiś samochód jechał wprost na mnie z prędkością 125 km/h, był biały, nie miał kierowcy. Gdy prawie mnie trafił, ja zrobiłam łubudubu matrix'a i odleciałam na bok (gdyby nie to, nazywano by mnie jednonogą Gertrudą, a w mojej rodzimej Skandynawii to nie dobrze XP). Położyłam się na trawniku dysząc z przerażenia... Nagle, jakimś cudem pojawili się moi znajomi... Jeden z nich powiedział: "[moje imię], wiesz... Jak się leży na środku ulicy, to trochę trudno, żeby Ciebie ktoś NIE przejechał". W sumie było to racją. ;P Moja koleżanka przebrała się w piankę (taki kostium do nurkowania). Ten sam kolega, który wcześniej mówił o tym przejechaniu, zmienił się w (sama nie wiem, jak to się stało XP) w Magicznego Karpia! XD Powiedział, że spełni moje trzy życzenia. Powiedziałam, że chcę spaghetti. Przed nami wszystkimi pojawiła się taka wielka, wielgachna misa, a w niej oczywiście spaghetti. Wdrapaliśmy się na nią po drabinach i zanurkowaliśmy. (...) Pływać w spaghetti! XD Zaraz potem rozpoczęła się walka na śmierć i życie, a naszymi broniami były kluski i klopsiki! XD
The End!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz